Powoli zbliżamy się do końca marca. Wkrótce blog KLS-u będzie miał już miesiąc. A tu – proszę, żadnych wpisów. Czyżby brakowało w KLS-e ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, którzy mają coś ciekawego do napisania, którzy mogliby podzielić się ze światem czymś wartościowym?

Nie uwierzę w taką niedorzeczność.

Co wiec jest tego powodem? Czyżby odwieczne „niechcestwo”? A może NIKT nie chce być tym pierwszym – tym, który ma przełamać lody; tym, który ma zacząć i pociągnąć innych, aby poszli w jego ślady?

W porządku. Będę tą osobą – zrobię to. Tylko pójdźcie w moje ślady. Czytajcie, komentujcie rejestrujcie się na blogu i piszcie. Możecie także polecać go innym – tylko najpierw musimy się postarać, aby rzeczywiście było, co polecać.

Idea bloga klubowego, naprawdę przypadła mi do gustu. Daje wiele możliwości. Możemy pisać o wielu różnych sprawach, także tych niezwiązanych z KLS-em. Możemy pisać, co nam leży na sercu. Możemy zaprezentować swoje talenty kolegom z Klubu i całemu światu. Możemy w końcu poznać się lepiej nawzajem.

Wiem, że nie jestem osamotniony w tym poglądzie. Wiem, że wielu z was również popierało ten pomysł i wyrażało chęć zaangażowania się w prowadzenie bloga. Dziwi mnie, więc skąd tak niewielkie zainteresowanie. Skąd tak niska ilość osób, które się dotychczas zarejestrowały?

Nie bójcie się otworzyć. Napiszcie jakiś artykuł i opublikujcie na blogu. To naprawdę nie boli. Pozwólcie innym poznać wasze umiejętności przelewania myśli na papier (ekran komputera). To naprawdę nic strasznego.

Zachęcam wszystkich, aby się przełamali i zrobili pierwszy krok. Później jakoś się potoczy J.

Pozdrawiam – Sławek